| Fotografowanie dzieci |
|
|
| Wpisany przez Anna Kaleta - Expertfoto |
| Piątek, 03 Kwiecień 2009 07:44 |
![]()
Fotografia to zajęcie wbrew pozorom bardzo wymagające. Taka opinia może wielu osobom wydawać się przesadzona jednak ci, którzy próbowali swoich sił w pracy z obiektywem wiedzą doskonale o czym mówię. Należy pamiętać, że fotografia i „pstrykanie zdjęć” to zupełnie inne zajęcia i nie należy ich ze sobą utożsamiać.
Fotografia to zbór wielu istotnych elementów składających się na ujęcie jakie mamy w głowie zanim zapiszemy je na klatce filmu czy karcie pamięci. Właściwy obiekt, odpowiedni kadr, ruch, światło i przede wszystkim emocja wyrażona na fotografii to efekt bardzo trudny do osiągnięcia. Często dobra fotografia to dzieło przypadku, jednak w pracy fotografa najczęściej mówi się o zleceniu fotograficznym, które ma już jakiś kształt w wyobrażeniu tego kto je zleca. Nie ukrywam, że mimo iż dziecko jako obiekt fotografii wydaje się dość trudny to dla mnie osobiście wiąże się z samą przyjemnością i należy do ulubionych. Przyczyny są bardzo proste. Najważniejszym elementem ujęcia gdzie występuje człowiek są dla mnie emocje, a dzieci to nic innego jak emocja w najczystszej postaci nie skażona grą aktorską.
Nie oznacza to jednak, że fotki dzieci nie wiążą się z żadnymi trudnościami. Mniejsze dzieci to z reguły wulkan energii zwłaszcza kiedy sesja odbywa się w plenerze czy w ich naturalnym środowisku – na placu zabaw czy w piaskownicy. Wystarczą sekundy, żeby całe przygotowania do ujęcia legły w gruzach kiedy dziecko nagle znika z kadru i rzuca się w pościg za przelatującym motylem albo koniecznie musi pokazać mamusi biedronkę, wychodzącą z kwiatka, które trzyma w ręce.
Dziecko, jak każdy człowiek swoje emocje wyraża nie tylko w mimice twarzy ale także ruchach. Dzieci jednak nie biorą pod uwagę nieznaczącego faktu, że kadr fotograficzny posiada pewne ograniczenia przestrzenne i znikają z pola widzenia równie szybko jak się w nim pojawiają. Nierzadko w takich chwilach rozpoczyna się podwójny pościg… dziecka za motylem, a fotografa za dzieckiem. Bo nie wykluczone, że właśnie wtedy powstaną najlepsze ujęcia z całej sesji. Niezastąpiony w takich sytuacjach jest teleobiektyw, który pozwala zbliżyć oddalający się obiekt, jednak pozostaje jeszcze mieć nadzieję, że akurat ten obiektyw mamy zapięty do aparatu, bo sama zmiana obiektywu również wymaga chwili czasu. Równie ważnym elementem w takich sytuacjach są odpowiednio ustawione parametry sprzętu, bo cóż nam po odpowiednich zbliżeniach uciekającego szkraba kiedy każde ujęcie przypomina rozmazaną kolorową plamę.
Mówiąc o fotografii dziecięcej warto zwrócić uwagę również na fakt, że dziś efekt końcowy to nie tylko wydrukowane ujecie. Wymagania rynkowe i możliwości techniczne sprawiają, że dobra fotografia to również komputerowa obróbka zdjęcia. Jeśli miałabym wyrazić swoje prywatne zdanie w tej kwestii to jestem zwolennikiem jak najmniejszej ingerencji w oryginalne ujęcie lub jego brak aby o autorze pracy móc nadal powiedzieć fotografik a nie grafik. Nie zmienia to jednak trendu zgodnie, z którym dokonuje się retuszu niedoskonałości twarzy, dodatkowo kadruje zdjęcia czy zmienia ich kolorystykę. I tu pojawia się kolejny punkt na korzyść dzieci. Idealne gładkie i pozbawione niedoskonałości twarze dzieci nie wymagają właściwie żadnego retuszu. Myślę, że to dość znacząca sprawa biorąc pod uwagę, że obróbka zdjęcia często wymaga większego nakładu czasu niż samo jego zrobienie i dodatkowych umiejętności od autora pracy, dlatego dziś coraz częściej fotograf i grafik to ta sam osoba.
autor: Anna Kaleta - Expertfoto
|

























